Aktualności

Lider gorszy o dwadzieścia punktów. LOTOS Wybrzeże - GTŻ 55:35

07. czerwca 2010, 00:41
  • powiększ rozmiar tekstu
  • zmniejsz rozmiar tekstu
  • drukuj
  • kanał RSS
  • komentarze
fot. Sławomir Żylak
fot. Sławomir Żylak
Zdecydowanym, dwudziestopunktowym zwycięstwem LOTOS Wybrzeża zakończył się pojedynek gdańszczan z liderem pierwszoligowej tabeli, drużyną GTŻ-u Grudziądz. Casus nieudanych występów w kolejnym dniu po starcie w Grand Prix przełamał Magnus Zetterström, który był najskuteczniejszym zawodnikiem naszej drużyny.

Przed meczem wydawało się, iż nie będzie to łatwa przeprawa dla gospodarzy. Grudziądzanie przyjechali bowiem nad morze zasiadając na fotelu lidera I ligi. Początek spotkania wydawał się potwierdzać obawy części kibiców, iż LOTOS Wybrzeże może mieć w tym meczu problem ze zdobyciem dwóch punktów. Na "dzień dobry" Davey Watt wespół z Rory Schleinem nie pozostawili złudzeń Magnusowi Zetterströmowi, który po przegranym starcie nie był w stanie zagrozić parze gości. Po chwili w biegu juniorskim dzielił i rządził Artur Mroczka, więc po dwóch wyścigach to GTŻ znajdował się na czteropunktowym prowadzeniu.

Dalsza faza zawodów przyniosła jednak przyjezdnym prawdziwy "zimny prysznic", bo czerwono-biało-niebiescy kolejne trzy biegi rozstrzygali na swoją korzyść w maksymalnych rozmiarach. Szczególnie miłą niespodziankę sprawił w wyścigu czwartym Damian Sperz, który po znakomitym wyjściu spod taśmy z czwartego pola startowego pognał do mety po trzy "oczka", osiągając przy tym znakomity czas, gorszy o zaledwie 0,3 sekundy od rekordu toru należacego do Kennetha Bjerre.

Istotnym momentem spotkania były również biegi 7. i 9., w którym nareszcie swoje umiejętności pokazał Thomas H. Jonasson, przywożąc z "Zorrem" dublety, powiększając w efekcie przewagę naszego zespołu do szesnastu "oczek". Grudziądzan było jeszcze stać na momentalną odpowiedź - w wyścigu dziesiątym to bowiem Krzysztof Buczkowski i Artur Mroczka wygrali 5:1, ale był to ostatni moment w meczu, kiedy Grudziądzanie pokazali "lwi pazur". Pomogła im w tym zresztą czujność sędziego Marka Wojaczka, który wygrał psychologiczną wojnę z Dawidem Stachyrą, nie zwalniając taśmy kiedy "Davidoff" powoli zbliżał się do taśmy przed zwolnieniem maszyny startowej. Gdańszczanin ukarał się w tym przypadku sam, przegrywając start i przyjeżdżając do mety na ostatniej pozycji.

Przed biegami nominowanymi LOTOS Wybrzeże prowadził różnicą czternastu punktów. Dystans punktowy między zespołami udało się jeszcze naszym żużlowcom powiększyć w biegach nominowanych, wygranych przez gdańszczan 9:3.

Mecz był bez wątpienia bardzo dobrym widowiskiem i skuteczną promocją "czarnego sportu". Na torze nie brakowało bowiem walki i ciekawych zwrotów akcji, a to przecież kibice cenią najbardziej. Być może była to zasługa nieco inaczej przygotowanego toru, na którym świetnie czuł się kapitan zespołu Magnus "Zorro" Zetterström, który zdołał nareszcie przełamać fatalną passę słabych występów w meczach rozgrywanych dzień po turniejach z cyklu Grand Prix. Świetne na torze stadionu im. Zbigniewa Podleckiego radził sobie również Paweł Hlib, który stracił na rzecz rywala zaledwie jedno "oczko" (w biegu 11. szybszy od "Hlipka" był Rory Schlein). Kolejny raz na gdańskim owalu skuteczną jazdę prezentował Dawid Stachyra, który aż czterokrotnie przecinał linię mety na pierwszej pozycji. Z perspektywy czasu żałować można, że wiecej szans startów nie otrzymał Damian Sperz, gdyż zastępujący go w dwóch gonitwach Matej Kus srodze zawiódł. Młodego Czecha szczególnie rozzłościło dotknięcie taśmy w dwunastym wyścigu, po którym Kus wyładował całą złość na ścianie swojego boksu w parku maszyn.

Wśród gości nieźle radził sobie tercet Davey Watt, Rory Schlein i Artur Mroczka. Po trzech wyścigach (w tym dwóch przegranych 1:5) więcej szans startów nie dał trener Robert Kempiński Tomaszowi Chrzanowskiemu. Na pewno nieco więcej można było oczekiwać od Krzysztofa Buczkowskiego, który zaprezentował iście kameleonową formę. Na całej linii zawiódł natomiast Edward Kennett, który w zestawieniu grudziądzan zastąpił awizowanego Kamila Brzozowskiego.

Już w najbliższą niedzielę gdańską drużynę czeka kolejny mecz - tym razem LOTOS Wybrzeże o punkty powalczy w zaległym meczu II rundy z rybnickimi "Rekinami". Początek spotkania o godzinie 18-tej.


Szczegółowa punktacja i "bieg po biegu"


sponsor meczu


partner technologiczny klubu:
Direkt24
Grzegorz Rogalski

Grzegorz Rogalski rogalski@lotosgdansk.pl

Tekst pochodzi z oficjalnego serwisu internetowego GKS Wybrzeże S.A. - www.lotosgdansk.pl