Marma Hadykówka Rzeszów - LOTOS Wybrzeże Gdańsk 44:46!
 |
| fot. Tomasz Oktaba |
LOTOS Wybrzeże Gdańsk wygrało wyjazdowy pojedynek w Rzeszowie 46:44. Bohaterem naszej drużyny okazał się być Dawid Stachyra, który przyjeżdżając do mety w ostatnim biegu dnia przed niepokonanym do tej pory Rafałem Okoniewskim zapewnił gdańszczanom biegowy remis, a co za tym idzie meczowe zwycięstwo i dodatkowy punkt bonusowy.
Spotkanie to poprzedziła niestety pozasportowa partia szachów w wykonaniu strony rzeszowskiej. Kiedy Główna Komisja Sportu Żużlowego wyznaczyła termin rozgerania pojedynku na dzień dzisiejszy, działacze Marmy Hadykówki zdecydowali, że spotkanie rozpocznie się o godzinie 9 rano. Ustalenie takiej godziny w dzień powszedni nie wymaga chyba komentarza, gdyż uderza przede wszystkim w kibiców, którzy w zdecydowanej większości stracili przez taką decyzję możliwość obejrzenia pojedynku. Nie jest jednak tajemnicą, iż wczesna godzina rozpoczęcia meczu miała uniemożliwić start w tym spotkaniu
Magnusowi Zetterströmowi i
Renatowi Gafurovowi, którzy wczoraj wieczorem walczyli w barażu o awans do finału Drużynowego Pucharu Świata w duńskim Vojens. Jak się później okazało, reprezentacja Szwecji zdołała osiągnąć w Danii sukces, przez co start "Zorra" w Rzeszowie był wykluczony. Odpadła za to Rosja, dzięki czemu "Gafi" mógł teoretycznie wesprzeć LOTOS Wybrzeże w dzisiejszym meczu. Teoretycznie, gdyż na przeszkodzie stał tutaj czas, w jakim Renat musiał przemieścić się z Danii do Polski. Podróż samochodem z góry była skazana na niepowodzenie, stąd też gdańscy działacze musieli postarać się o transport lotniczy. Dzięki wsparciu sponsorów - Przemysława Nowaka z firmy
HN Nowak GmbH oraz Krzysztofa Kiszkisa z
Towarzystwa Inwestycyjnego Investing S.A. został wyczarterowany mały samolot, który wcześnie rano przewiózł Rosjanina i jeden z jego motocykli na lotnisko w Rzeszowie. Tym samym udało się przechytrzyć plan rzeszowian, którzy z pewnością nie spodziewali się startu Gafurova w tym pojedynku. Wspomnieć w tym miejscu jeszcze trzeba, że działacze Marmy Hadykówki jako oficjalny powód rozpoczęcia meczu o godzinie dziewiątej podawali fakt, że przewidziany do startu w pojedynku z gdańszczanami Amerykanin
Ryan Fisher ma wystąpić w piątkowy wieczór na Wyspach Brytyjskich. Jak się jednak okazało, Fishera zabrakło w zestawieniu "Żurawi"...
Składy obydwu drużyn w tym spotkaniu dalekie były od optymalnych. W szeregach miejscowych zabrakło
Chrisa Harrisa i
Lee Richardsona, którzy czekają na sobotni finał DPŚ, zaś w zestawieniu LOTOS Wybrzeża z tego samego powodu próżno było szukać nazwiska
Magnusa Zetterströma. Trener
Stanisław Chomski po analizie wyników wczorajszych półfinałów MIMP doszedł do wniosku, że szansę startu na Podkarpaciu kosztem
Damiana Sperza otrzyma
Mateusz Lampkowski. Awizowanego
Tobiasa Kronera zastąpił natomiast junior
Andriej Kobrin. Co było przyczyną takiego obrotu sprawy? Jak się okazuje Niemiec po prostu zlekceważył swoje obowiązki, twierdząc, że nie dysponuje środkiem transportu umożliwiającym dotarcie na zawody. Kiedy swoją pomoc zaoferował
Paweł Hlib, który miał odebrać Kronera i jego sprzęt z Niemiec, Kroner także nie zdecydował się z takiej pomocy skorzystać. Aprobaty w oczach "Tobiego" nie zyskał nawet pomysł, aby przyjechał on na stadion Marmy Hadykówki tylko z kevlarem i kaskiem, korzystając w meczu z pożyczonego motocykla. Taka postawa Niemca zdziwiła pozostałych gdańskich żużlowców, którzy nie kryli żalu do swojego kolegi.
Mecz rozpoczął się korzystnie dla gospodarzy. Podopieczni trenera
Dariusza Śledzia po zaledwie pięciu wyścigach znajdowali się na ośmiopunktowym prowadzeniu, przez co można było mieć obawy nawet o punkt bonusowy (pierwszy mecz w Gdańsku rzeszowianie przegrali 39:51). Taki rezultat na początku spotkania był zasługą głównie świetnej postawy
Dawida Lamparta i
Rafała Okoniewskiego, którzy odnieśli cztery pewne indywidualne zwycięstwa. Wiele emocji przyniósł kibicom m.in. bieg numer 4, w którym przez długi czas prowadził
Thomas H. Jonasson, jednak najpierw Lampart, a później
Maciej Kuciapa wyprzedzili po zewnętrznej młodego Szweda, zapewniając swojej drużynie podwójne zwycięstwo. Ciekawie było także w wyścigach siódmym i ósmym. Najpierw blisko dubletu byli żużlowcy LOTOS Wybrzeża, ale na ostatnich metrach
Mikael Max zdołał przedzielić gdańską parę wyprzedzając
Mateja Kusa. Chwilę później los nie pozwolił na cieszenie się z rezultatu 5:1 gospodarzom, gdyż defekt na prowadzeniu zanotował
Maciej Kuciapa. Sporo kontrowersji towarzyszyło biegowi dziewiątemu, w którym kiedy dwie pierwsze lokaty zajmowali gdańszczanie, na tor postanowił upaść niedoświadczony
Łukasz Kret. Rzeszowski młodzieżowiec przy aplauzie miejscowych kibiców leżał na torze tak długo, aż sędzia
Piotr Lis był zmuszony przerwać bieg. Arbiter uznał, że postawa Kreta była niesportowa i wykluczył młodzieżowca Marmy Hadykówki do końca meczu.
Jeszcze na trzy biegi przed końcem spotkania drużyna spod znaku Żurawia znajdowała się na czteropunktowym prowadzeniu. W wyścigu trzynastym wielkie serce do walki pokazał jednak
Thomas H. Jonasson, skutecznymi atakami wyprzedzając na dystansie
Mikaela Maxa i
Ludviga Lindgrena. Jonasson i prowadzący w tym biegu od startu
Renat Gafurov doprowadzili tym samym do remisu przed biegami nominowanymi. A w nich szalę zwycięstwa na naszą stronę, choć nie bez problemów, przechylić zdołał kwartet Kus - Jonasson - Gafurov - Stachyra. Emocje sięgnęły zenitu, kiedy zawodnicy znieruchomieli przed startem do ostatniego biegu dnia. Nerwów nie wytrzymał
Renat Gafurov, który już po raz trzeci w tym sezonie wjechał w taśmę. W powtórce na wysokości zadania stanął jednak startujący przez cztery sezony w Rzeszowie
Dawid Stachyra. Popularny "Davidoff" przywiózł za plecami niepokonanego dotychczas
Rafała Okoniewskiego i już po chwili mógł z całym zespołem cieszyć się z wygranej na torze lidera I ligi.
Cieszyć należy się nie tylko ze zwycięstwa, ale także z panującej w drużynie atmosfery. Gdański zespół stanowił na Podkarpaciu monolit w pełnym tego słowa znaczeniu. Nawet nieobecny w Rzeszowie
Magnus Zetterström śledził na bieżąco wynik czerwono-biało-niebieskich i był pierwszą osobą, która po meczu zadzwoniła do prezesa
Macieja Polnego. Osobne słowa uznanania należą się
Dawidowi Stachyrze i jego mechanikowi, którzy wcześnie rano odebrali
Renata Gafurova z rzeszowskiego lotniska. Po meczu na Podkarpaciu Rosjanin skorzystał natomiast z życzliwości
Mateja Kusa, który obiecał zawieźć "Gafiego" do Berlina, gdzie znajduje się obecnie bus reprezentanta Rosji.
Osiągnięty w Rzeszowie wynik sprawia, że gdańszczanie są o krok od awansu do pierwszej "czwórki". Naszą drużynę pozbawić tego może tylko sukces GTŻ-u Grudziądz w Poznaniu, przy jednoczesnej porażce LOTOS Wybrzeża na własnym torze ze Startem Gniezno. Takiego scenariusza nikt w gdańskich szeregach nie dopuszcza jednak do myśli. Drużyna prowadzona przez trenera
Stanisława Chomskiego z pewnością zrobi za to wszystko, aby już w tą niedzielę pokonać na własnym torze gnieźnian i zdobyć punkt bonusowy, co pozwoli rozpocząć walkę o CenterNet Mobile Speedway Ekstraligę z pozycji lidera pierwszej "czwórki"!
sponsor meczu
partner technologiczny klubu:

Grzegorz Rogalski
rogalski@lotosgdansk.pl