Rozgromieni na własnym torze. LOTOS Wybrzeże - Marma Hadykówka 35:54
 |
| fot. Sławomir Żylak |
Marma Hadykówka Rzeszów nie pozostawiła dzisiaj złudzeń gdańskim żużlowcom i zwyciężyła nad Bałtykiem aż 54:35. Wynik taki śmiało można określić mianem pogromu. "Żurawie" były lepsze od naszych zawodników pod każdym względem, a ich zwycięstwo było przesądzone już po jedenastu wyścigach.
Spotkanie to było zapowiadane jako hit pierwszoligowych rozgrywek. Do Gdańska przyjechała bowiem ekipa powszechnie uznawana za zdecydowanego faworyta tegorocznej I ligi. Rzeszowianie nad morzem nie mieli jednak mieć łatwej przeprawy, bo niespodziewanie znajdujący się na czele tabeli gdańszczanie nie zamierzali łatwo oddać punktów gościom. Rzeczywistość okazała się niestety bardzo brutalna dla kibiców sympatyzujących z czerwono-biało-niebieskimi.
Duże słowa uznania należą się
Renatowi Gafurovowi, który musiał się bardzo spieszyć, aby dotrzeć swoim busem do Gdańska na czas z Tarnowa, gdzie około godziny 10-tej odwołano zaplanowany na 11-tą finał IME. Rosjanin z uśmiechem na ustach wjechał do parku maszyn stadionu im. Zbigniewa Podleckiego 45 minut przed zawodami, czym kolejny raz udowodnił, że jest bardzo oddany swojemu polskiemu klubowi.
Zanim jednak rozpoczął się mecz, podczas prezentacji miała miejsce miła uroczystość.
Adam Maksim - Pełnomocnik Prezydenta Miasta Gdańska ds. sportu oraz
Maciej Polny - Prezes Zarządu GKS Wybrzeże S.A. wręczyli nagrody rzeczowe oraz pamiątkowe puchary i zdjęcia gdańskiej żużlowej młodzieży, która w ostatnim czasie dostarczyła tak wiele radosnych chwil. Przypomnijmy, że LOTOS Wybrzeże Gdańsk w składzie:
Damian Sperz,
Cyprian Szymko,
Mateusz Lampkowski oraz
Marcel Szymko zdobyło srebrny medal w Młodzieżowych Drużynowych Mistrzostwach Polski, a trzynastoletni
Dominik Kossakowski wywalczył "złoto" w Indywidualnych Mistrzostwach Polski w mini żużlu. Nie zapomniano także o trenerach:
Stanisławie Chomskim i
Mirosławie Berlińskim, którzy także uhonorowani zostali pamiątkowymi pucharami oraz zdjęciami.
Mecz gdańszczan z rzeszowianami rozpoczął się od pewnego zwycięstwa
Magnusa Zetterströma, który wespół z
Thomasem H. Jonassonem pokonali
Chrisa Harrisa i
Mikaela Maxa. Były to jednak miłe złego początki, gdyż jak się później okazało był to jedyny moment spotkania, w którym LOTOS Wybrzeże znajdowało się na prowadzeniu. Od wyścigu numer trzy, w którym
Dawid Stachyra ładnym atakiem po "szerokiej" zdołał wyprzedzić na dystansie
Macieja Kuciapę, rzeszowianie rozpoczęli budowanie swojej zdecydowanej przewagi. Dość powiedzieć, że pięć następujących po sobie wyścigów (biegi 3.-7.) rzeszowianie rozstrzygnęli na swoją korzyść łącznie 23:6. Piętnaście punktów straty, szczególnie w obliczu słabych wyjść spod taśmy podopiecznych trenera Chomskiego, nie dawało wielkich nadziei na zniwelowanie dystansu do świetnie czujących się na naszym torze gości. Tak też było w istocie. Naszą drużynę było stać tylko na jeszcze jedno drużynowe zwycięstwo. Stało się to w biegu dwunastym, w którym wygrał
Dawid Stachyra przed
Chrisem Harrisem,
Mateuszem Lampkowskim i
Łukaszem Kretem. Ten ostatni od połowy spotkania zastępował piekielnie szybkiego
Dawida Lamparta. Etatowy młodzieżowiec Marmy Hadykówki odczuwał bowiem skutki kontuzji obojczyka.
Dzisiejsze spotkanie nie obfitowało niestety w atrakcyjną dla oka walkę na torze - większość biegów rozstrzygała się na starcie bądź pierwszym wirażem. Jednym z nielicznych wyjątków od tej reguły był pierwszy bieg nominowany, w którym
Thomas H. Jonasson bezpardonowym atakiem najpierw wyszedł przed
Harrisa i
Kuciapę, by na ostatnim okrążeniu oddać trzy punkty na rzecz Brytyjczyka.
sponsor meczu
partner technologiczny klubu:

Grzegorz Rogalski
rogalski@lotosgdansk.pl