Lotos reaktywacja, gdańscy żużlowcy wygrywają w Ostrowie!
Niespodzianka w Ostrowie. W meczu drużyn walczących o drugie miejsce żużlowej I ligi gdański Lotos pokonał Intar 48:43. Tym samym podopieczni Roberta Sawiny są o krok od zapewnienia sobie udziału w barażach o ekstraligę
Spotkanie pierwotnie miało odbyć się 24 września, ale wówczas w jego rozegraniu przeszkodziły obfite opady deszczu. Bez kłopotów nie obyło się i tym razem. Najpierw spore problemy z punktualnym przybyciem na stadion mieli rosyjscy zawodnicy obu zespołów Renat Gafurow (Lotos) oraz Igor Kononow (Intar). Obaj uczestniczyli w środę w meczu ligi rosyjskiej (startowali w barwach tej samej drużyny) i po perturbacjach w podróży na stadion w Ostrowie wpadli niemal w ostatniej chwili. I to tylko dzięki temu, że ostrowscy działacze wysłali na warszawskie lotnisko (samolot z żużlowcami na pokładzie wylądował z kilkugodzinnym opóźnieniem) samochód po Kononowa. Zabrał się nim również Gafurow. - Chciałbym podziękować działaczom z Ostrowa za gest fair play wobec naszej drużyny - mówił po meczu prezes gdańskiego klubu Maciej Polny. - Mogli przecież nie zabrać Gafurowa z lotniska i wtedy mielibyśmy duży kłopot. A tak wszystko odbyło się w czystej sportowej walce - podkreślił Polny. Potem miało miejsce jeszcze jedno niespotykane wydarzenie. Na pierwszym łuku z dmuchanej bandy... uciekło powietrze. Naprawa musiała trochę potrwać, więc mecz rozpoczął się z blisko półgodzinnym opóźnieniem.
Początek spotkania był niezwykle wyrównany (trzy pierwsze biegi zakończyły się remisami), ale potem na torze w Ostrowie rządzili już goście. W wyścigach od 4 do 7 Lotos wypracował sobie 10-punktową przewagą, którą mimo ogromnych starań gospodarzy, obronił do końca meczu. Wspaniale spisywał się Tomasz Chrzanowski, którego forma w tym sezonie faluje niczym Morze Bałtyckie podczas potężnego sztormu. Tym razem popularny "Chrzanek" jeździł jak natchniony, już w swoich dwóch pierwszych biegach pokonując uczestników Grand Prix - Lukasa Drymla i Chrisa Harrisa. Jednak najważniejsze zwycięstwo nad Harrisem Chrzanowski odniósł w wyścigu 9. Przy wyniku 19:29 trener gospodarzy Jan Grabowski posłał Anglika w bój jako złotą rezerwę taktyczną (tzw. joker). Bieg wygrał co prawda zawodnik gospodarzy David Ruud, ale drugi na metę przyjechał Chrzanowski. Dopiero trzeci był Harris, który o dwa "pomnożył" więc zaledwie punkcik, a Lotos wciąż utrzymywał bezpieczną przewagę (31:24). Po wygranym 4:2 wyścigu 10. gospodarze zbliżyli się na pięć punktów, ale to był kres możliwości zespół Intaru w tym meczu. Kolejne trzy biegi zakończyły się remisowo, a decydujący cios zadali gospodarzom Krzysztof Jabłoński (obok Chrzanowskiego kolejne odrodzenie) i Magnus Zetterstroem, którzy podwójnie pokonali w gonitwie 14. Drymla i Roberta Miśkowiaka. - To dla nas kluczowe zwycięstwo. Jesteśmy już bardzo blisko baraży, aby zapewnić je sobie na 100 procent właściwie wystarczy nam zwycięstwo z bonusem nad PSŻ Milion Team Poznań (21 września na torze w Gdańsku - red.) - podkreśla prezes Polny. - Skąd taka metamorfoza formy u Chrzanowskiego i Jabłońskiego? Na razie nie chce zdradzać wszystkich szczegółów, mogę tylko powiedzieć, że obaj dostali zapewnienie startów do końca sezonu. W podobnej sytuacji są oczywiście nasi liderzy Pedersen i Zetterstroem, natomiast o piąte miejsce dla seniora rywalizować będą Gafurow i nieobecny dziś Niemiec Tobias Kroner - dodał Polny.
Intar Ostrów 43
Lotos Gdańsk 48
Intar: Ruud 13 (3,2,3,3,2), Nermark 0 (0,0), Dryml 5 (1,0,3,0,1), Miśkowiak 8 (2,2,1,3,0), Harris 14 (1,2,3,2,3,3), Idziorek ns, Kononow 2 (2,0,0,0,0), Piaszczyński 1 (1,0).
Lotos: Zetterstroem 11 (2,3,2,2,2), Jabłoński 7 (1,1,1,1,3), Chrzanowski 10 (3,3,2,1,1), Gafurow 3 (0,1,0,2), Pedersen 10 (3,3,2,2,0), M. Szymko ns, Sperz 0 (u), Forsberg 7 (3,2,1,0,1).
Tomasz Osowski