Złość minęła, jest chęc walki
17. października 2008, 09:36
Rozmowa z zawodnikiem Lotosu Gdańsk, Tomaszem Chrzanowskim.
- Koledzy z drużyny cieszyli się po 17-punktowym zwycięstwie nad Marmą w pierwszym meczu barażowym, a ty byłeś zły.
- Zły na siebie, bo zaledwie cztery zdobyte w tym spotkaniu punkty na pewno nie mogły mnie cieszyć, ale też byłem zadowolony z sukcesu Lotosu, bo w tych kategoriach trzeba rozpatrywać nasze zwycięstwo. Złość na szczęście mi przeszła, a pozostała chęć walki w niedzielnym meczu w Rzeszowie i udowodnienia, że stać mnie na zdobywanie większej liczby punktów.
- Kibice mają prawo myśleć, że w niedzielę będziesz jednym z liderów Lotosu. W 2006 roku byłeś zawodnikiem Marmy i znajomość rzeszowskiego toru musi być twoim atutem.
- Też tak myślę. Swoją wiedzą o specyfice toru w Rzeszowie na pewno podzielę się z kolegami z drużyny. Przez te dwa lata geometria toru w Rzeszowie się nie zmieniła, ale zmianie uległy charakterystyki silników. A wspominając swoje starty w Marmie, to więcej punktów zdobywałem w tym czasie w spotkaniach wyjazdowych, a na miejscu przywoziłem coś w granicach 10 punktów.
- Do żużlowych anegdot przeszły opowieści, że przed każdym meczem nad samym torem w Rzeszowie ciągle pada deszcz, chociaż tuż za bramą stadionu mokrego miejsca nie uświadczysz.
- Tak bywało, czy może jeszcze bywa i na pewno nasz prezes Maciej Polny i sędzia meczu powinni być na takie sytuacje uczuleni. Ja tylko tę anegdotę rozbuduję o stwierdzenie, że bywało i tak, że polewaczki jeździły przed meczem także po ulicach wokół stadionu, aby chociaż pozostawić mokre plamy.
- Zdobycie 38 punktów w Rzeszowie daje wam awans. Jak ty zdobędziesz na przykład 12, to koledzy już niewiele będą musieli dorzucić.
- Ładnie pan to policzył (śmiech). Życzyłbym sobie takiej zdobyczy, nawet jej nie wykluczam. Lecz tak naprawdę, to w niedzielę będzie się liczyła dobra i równa jazda całego zespołu. Celem absolutnie nadrzędnym jest awans Lotosu do ekstraligi, a nie indywidualne popisy poszczególnych zawodników.
Janusz Woźniak