Aktualności
Stanisław Chomski: Docieramy się w bólach
Rozmowa ze Stanisławem Chomskim, trenerem żużlowców Lotosu Wybrzeża Gdańsk.
- Nie udało się odczarować toru na Łotwie, chociaż miał pan takie nadzieje.
- Nie, przegraliśmy z kretesem, bo trudno inaczej nazwać porażkę 31:59. Tak wysoka przegrana szczególnie fatalnie wygląda w kontekście naszych planów zakończenia sezonu zasadniczego w pierwszej czwórce tabeli. Za dużo tracimy ze swojej wartości na wyjeździe, a wiadomo jak ważne dla kształtu tabeli będą punkty bonusowe. Pierwszy już nam uciekł.
- Czy rzeczywiście tor w Daugavpils jest tak nietypowy, że nie można się do niego dopasować?
- Przed naszym meczem dosypano tam kilka ton nowej nawierzchni. Gospodarze wychodzili lepiej ze startu i wiedzieli jak się zachować na pierwszym łuku, na którym ostatecznie traciliśmy szanse na dobre pozycje. Próbowaliśmy eksperymentować z ustawieniami w motocyklach, ale niewiele to dało.
- W kontekście kolejnych spotkań nie martwi pana słaba dyspozycja Thomasa H. Jonassona?
- Wiele rzeczy mnie martwi. Ta drużyna rodziła się w bólach i w bólach się dociera. Jonasson miał przerwę w startach, w niedzielę wyraźnie pogubił się na trudnym torze. Zdobył tylko jeden punkt, ale Dawid Stachyra - który ostatnio jeździł naprawdę dobrze - skończył mecz z takim samym skromniutkim dorobkiem. Długo po tym meczu rozmawiałem w szatni z swoimi zawodnikami. Ma być lepiej, ale czy będzie...
- Pole kadrowego manewru ma pan niewielkie.
- Wśród seniorów Tobias Kroner, wśród młodzieżowców Mateusz Lampkowski, zresztą aktualnie kontuzjowany i Marcel Szymko. Ich jazda gwarancji poprawy jakości drużyny nie daje.
- Rekordowa ilość odwołanych spotkań może skomplikować rozgrywki w tym sezonie?
- Może, ale przecież nie mamy na to żadnego wpływu. Oby te zaległości udało się w uzgodnionych terminach odrobić, a nowe nie rosły.
Janusz Woźniak
Jeśli zauważyłeś błąd na tej stronie, skontaktuj się z nami pod adresem redakcja@lotosgdansk.pl